O autorze
MICHAŁ MISZTAL - Jeszcze w trakcie studiów rozpoczął przygodę z biznesem akademickim pełniąc funkcję dyrektora Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości przy SGGW oraz przy Uczelni Łazarskiego. W ciągu 11 lat pracy nad rozwojem przedsiębiorczości w Polsce opiekował się ponad 600 startupami spośród różnych branż pełniąc następnie rolę Dyrektora Regionalnego AIP. Pod jego opieką znajdowały się wszystkie 11 inkubatorów województwa mazowieckiego. Następnie objął zarządzanie sprzedażą warszawskich Business Linków – akceleratorów biznesu i przestrzeni coworkingowych.
Jest autorem biznesowych programów edukacyjnych dla początkujących biznesmenów dla których przeprowadził kilkaset godzin doradztwa. Był konsultantem przy kilkudziesięciu procesach inwestycyjnych, z których kilkanaście zakończyło się powodzeniem. Świetnie czuje się w roli trenera lub prelegenta - prowadził dziesiątki szkoleń i występował na wielu konferencjach biznesowych i startupowych, wspierając rozwój największej w Europie organizacji startupowej. Wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Dotacja czy inwestycja? Co wybrać, żeby nie żałować

Firmy mają bardzo duży wybór sposobów finansowania. Najczęściej jest to słynne 3F – friends, fools, family. Z czasem jednak zapotrzebowanie na środki rośnie i wykracza poza możliwość zdobywania pieniędzy od przyjaciół, rodziny czy głupców. Wtedy z pomocą przychodzą nam między innymi dotacje unijne lub inwestycje kapitałowe. Które z nich są lepsze?

Najważniejszym aspektem różniącym oba sposoby finansowania jest przede wszystkim model działania. Inwestor wchodzi do firmy przejmując udziały. Najczęściej więc jest do tego celu tworzona spółka, w której do zarządu wchodzi pomysłodawca (posiadający najczęściej większościowy pakiet udziałów) oraz przedstawiciel inwestora (dzierżącego na ogół pakiem mniejszościowy). Inwestor może i najczęściej ma bezpośredni wpływ na strategiczne wybory firmy, przejmując część decyzyjności w zamian dając gotówkę, wiedzę, kontakty i biorąc na siebie ryzyko porażki.



Gdy ubiegamy się o dotacje nikt nie bierze od nas udziałów. Otrzymujemy środki, zachowujemy pełną kontrolę nad firmą (przynajmniej tą częścią, która nie jest obwarowana rygorami rozliczania środków). To jednak my ponosimy kluczowe ryzyko. W tym przypadku jednak nie wiąże się ono z biznesową porażką przedsięwzięcia a błędami formalnymi lub merytorycznymi przy rozliczeniu projektu. To właśnie wtedy trzeba zwracać część lub całość otrzymanych środków. To czy biznes okaże się sukcesem dla instytucji finansującej ma znaczenie drugorzędne.

Kolejną fundamentalną różnicą są oczekiwania, jakie będą wobec nas mieli partnerzy – instytucja finansująca lub inwestor (w postaci anioła biznesu czy funduszu zalążkowego). Podmioty wdrażające środki publiczne odpowiadają bardzo rygorystycznie za ich dystrybucję a także finalnie – rozliczenie. Stąd też kluczowym w tym obszarze jest nie tyle pozyskanie dotacji, ale jej rozliczenie. Często wymaga to ogromnego wysiłku i niekiedy przepychania się wręcz z urzędnikami. W przypadku inwestycji kapitałowych od pomysłodawcy oczekuje się przede wszystkim realizacji założonych kluczowych wskaźników, które zawierane są na ogół w umowie. Inwestor oczekuje także silnego lidera, zgranego zespołu i determinacji w dążeniu do sukcesu. Ponadto pomysłu, który jest zyskowny i skalowalny co powinno być uprzednio potwierdzone przynajmniej eksperymentami rynkowymi.

Kolejnym istotnym elementem jest dokonanie wyboru między programami i inwestorami. Załóżmy, że mamy świetny, innowacyjny pomysł, który wymaga dokapitalizowania. Jeżeli decydujemy się na dotację kluczowym czynnikiem wyboru będą aspekty formalne – wpasowanie projektu w cele programu operacyjnego i konkretnego konkursu. W przypadku wyboru inwestora ogromną rolę powinna odgrywać nie tylko oferta i ile procent oddajemy za ile pieniędzy ale także znajomość branży, relacje biznesowe a także własne odczucia dotyczące inwestora. Będzie to bowiem człowiek, z którym zwiążemy się na dłużej – stąd jeżeli daje nam dobrą ofertę, ale nie potrafimy mu zaufać należy szukać dalej.

A jak się to ma do kwot, o które można się ubiegać? W przypadku dotacji starać się możemy minimalnie o sześciokrotność średniej krajowej przypadającej na dane województwo (w dotacjach z urzędów pracy dla osób bezrobotnych). Oznacza to na warunki Warszawskie ponad 24 tysiące zł. Górną skalę dotacji na start przez lata wyznaczały programy oscylujące w granicach 800 000zł (np. program operacyjny 8.1 z Innowacyjnej Gospodarki). Obecnie najciekawszy program dotacyjny dla startujących realizowany jest pod szyldem „Platform Startowych” – finansowanych z programu operacyjnego „Polska Wschodnia”. Tam po okresie akceleracji i budowy prototypów można ubiegać się również o kwotę do 800 000zł przy 15% wkładzie własnym.

W przypadku inwestycji starać się możemy o kwoty startujące od 10-20 tys. Zł od osoby prywatnej, tak zwanego anioła biznesu. Niemniej jednak żaden poważny fundusz inwestycyjny nie rozdrabnia się do takich kwot – najczęściej zaczynają się one w okolicach 100 000zł dochodząc nawet do kilku milionów złotych. Warto jednak dodać, że nikt nie zaryzykuje aż takich kwot w przypadku gdy na starcie mówimy jedynie o bystrym właścicielu, pomyśle i kilku analizach w programie kalkulacyjnym. Gdy ubiegamy się o kwoty idące w miliony złotych musimy mieć już sprawnie działające przedsiębiorstwo, które dzięki tym środkom może wypłynąć na szerokie wody.

Jak więc wybrać pomiędzy dotacją a inwestycją? Należy wziąć pod uwagę przede wszystkim to, czy wolimy oddać komuś część naszego biznesu w zamian za środki na jego rozwój i wsparcie, czy raczej po swojej stronie zachować zarówno własność jak i ryzyko biznesowe. Jeżeli wybierzemy dotacje – sprawdźmy czy są jeszcze jakieś o które możemy się ubiegać – ich lista jest znacznie krótsza niż w przypadku poprzedniej perspektywy finansowej 2007-2014. Jeżeli wybierzemy inwestora – upewnijmy się, że to człowiek, któremu możemy zaufać i który do naszego biznesu jest w stanie wnieść więcej niż tylko pieniądze.
Trwa ładowanie komentarzy...